Umożliwianie klientom zapłaty za zakupy w e-sklepach szybkim przelewem online czy kartą kredytową stało się już standardem. Służą do tego serwisy, jak np. Dotpay, Płatności.pl czy Przelewy24. Oczywiście współpraca z nimi nie jest dla właściciela sklepu bezpłatna, a opłatę stanowi prowizja od każdej opłaconej w ten sposób transakcji. To dodatkowy koszt dla sklepu, jednak czy jest to powód, by to klient, który chce skorzystać z tej formy zapłaty, musiał go ponosić?
O tym, że w niektórych e-sklepach zabieg taki jest praktykowany słyszałam już nie raz, ostatnio natomiast sama podczas robienia zakupów spotkałam się z tym problemem. I choć wcześniej poświęciłam trochę czasu na przejrzenie oferty e-sklepu, założenie konta (bo zakupy bez rejestracji to też w tym wypadku byłby chyba zbyt duży ukłon w stronę klienta) i dodanie do koszyka ok. 10 produktów to ostatecznie koszyk swój porzuciłam. W czym tak naprawdę tkwił problem i co mnie do tego skłoniło? Czynnikiem ostatecznie dyskwalifikującym był fakt, że podczas procesu składania zamówienia nigdzie nie zostałam poinformowana o tej dodatkowej opłacie.
Ten krótki case przedstawiłam głównie po to, by pokazać, co ryzykuje e-sklep pobierając opłaty za możliwość skorzystania z szybkiego przelewu online lub płatności kartą. Przede wszystkim będą to:
- porzucenie koszyka i straty finansowe
- bezpowrotna utrata klienta
- negatywna opinia w internecie.
Może więc lepiej w ogóle nie udostępniać takich płatności zamiast pobierać za nie po cichu opłatę? Marże w niektórych branżach faktycznie mogą być na tyle niskie, że w zasadzie udostępnianie takich płatności może okazać się zupełnie nieopłacalne. Jest to trudna do rozwiązania sytuacja, bo ciężko znaleźć w niej idealne rozwiązanie. Można całkowicie zrezygnować z tej usługi, ale tym samym rezygnuje się z klientów, którzy za zakupy w internecie płacą wyłącznie kartą lub szybkim przelewem.
Można też, co wydaje mi się lepszym wyjściem, uczciwie poinformować klienta w momencie, w którym ma on wybrać sposób płatności, że taka forma wiąże się z koniecznością powiększenia kwoty zamówienia o określony procent. Ryzyko, że zrezygnuje on z zakupu jest w tym wypadku mniejsze niż w pierwszym, choć mimo wszystko w dalszym ciągu pozostaje wysokie.
Polecam za to negocjowanie warunków współpracy z serwisami obsługującymi płatności online. Bardzo często, przy odpowiednim podejściu można już na start otrzymać ofertę o 10-20% niższą niż proponowana początkowo. Jeśli natomiast po kilku miesiącach okaże się, że obroty generowane przez e-sklep będą wystarczająco wysokie, rabat ten może być jeszcze bardziej korzystny.

#1 przez Julia dnia 12/11/2011 - 17:46
Ja również bym z takich zakupów zrezygnowała, dowiedzieć się w ostatnim momencie o dodatkowych opłatach to nie jest w porządku. Właściciel tego e-sklepu chyba chciał się bardzo szybko dorobić kosztem swoich klientów, co prawdopodobnie sprawi, że większość z nich się po prostu od niego odwróci.